Lukasz Piech Blog Strobistyczny » Lukasz Piech Strobist Fotografia

Masthead header

Cruising – czyli mało gadania, dużo zdjęć

Cruising

Dziś mało gadania, za to dużo zdjęć – taka odmiana od przegadanych ostatnich postów!

Tym razem relacja z sesji, która przeprowadziłem z genialną Rossella Vanon w Hamstead Heath w Londynie. W miejscu, które jest od dawna mekką curisingujących gejów. To właśnie ten park wieczorami zamienia się w jedno wielkie centrum schadzek, w którym obowiązuje określony system porozumiewania. Z tego co się dowiedziałem, trzymanie w dłoniach torby oznacza niejako zaproszenie do … zabawy. Modliłem się tylko by nie chodziło o torbę fotograficzną.

Anyhow, wszystkie zdjęcia w świetle zastanym, dziś zero błyskania. Nietypowo jak dla mnie, ale w życiu trzeba spróbować wszystkiego. Chyba za bardzo zostałem zaszufladkowany jako “strobista”, postanowiłem więc parę sesji zrobić całkowicie w świetle zastanym. W końcu światło to światło – trzeba umieć nad nim panować, nie ważne, czy jest ono sztuczne czy naturalne! Przy odpowiednim ustawieniu modelki i przemyśleniu kompozycji kadru, także i w świetle zastanym można osiągnąć całkiem ciekawe efekty. Także bez blendy, styropianów itd. Najważniejsze jest zrozumienie światła. Bert Stephani swoje warsztaty rozpoczyna zawsze od zdjęć całkowicie bez lamp i wcale nie dlatego, iż nie chce mu się rozkładać sprzętu. Jeśli nie zrozumiesz jak działa słońce i cień, ciężko będzie ci wejść w świat błyskania.

A więc zapraszam do przeglądnięcia efektów tej “zastanej sesji”. W poczekalni czeka jeszcze kolejna, stay tuned!

8 January 2013 - 15:14

Przemek - Trzecie powala mnie na kolana swoją plastyką. Fantastyczne! :)

15 November 2012 - 15:21

Mariusz - Piękne zdjęcia, bardzo ciekawy blog :) trochę mi też przypomina http://www.robertzakrzewski.pl/
Choć tu trochę ładniejsze ;)

12 September 2012 - 16:40

Lukasz - znaczy sie w drugim! w pierwszym bez

12 September 2012 - 16:39

Lukasz - tak faktycznie, w pierwszym blenda, sorry :)

11 September 2012 - 21:47

model - Pierwsze zdjęcie pod tekstem jest naprawdę rewelacyjne, ale tam chyba jakaś blenda została użyta? widać jakieś odbicie w oczach, a także cień na nosie wygląda jakby został ukształtowany przez światło z dolnej prawej strony aparatu. Więc jak było? ;)

5 September 2012 - 12:59

Czesław - Wyborne foty, ale modelka mi się strasznie nie podoba. Okropne są te grymasy jej twarzy i nienaturalnie otwarte usta.

2 September 2012 - 21:58

Lukasz - tylko pierwsze z 5d, reszta z Mamki. Zdjecia kolo 16 tej, raczej slonecznie, choc z cieniu wszystkie :)

2 September 2012 - 21:42

pawel - to nie mamiya tylko 5dmk3 ;] jakbys mogl jeszcze napisac, o której godzinie i jak wygladalo niebo to bylo by super

2 September 2012 - 21:34

Lukasz - ja tez :) ale czasem odmiana sie przydaje!

2 September 2012 - 21:00

Paweł - Aż ciężko uwierzyć, że to było robione bez lamp.
Ja niestety bez lampek się nigdzie nie wybieram, wole zastane + błysk ;)

Pozdrawiam,
Paweł

2 September 2012 - 19:22

Lukasz - bez :)

2 September 2012 - 19:19

Emilia Kwietniowska - super foty… jak zawsze… ale czy to pierwsze zdjęcie na blogu jest faktycznie zrobione bez błysku, blendy lub innego materiału odbijającego?

2 September 2012 - 19:19

Margo Tlałka - naprawdę dobre

2 September 2012 - 19:18

Paweł Michalak - Zajebiście błyskasz !

2 September 2012 - 19:17

Joanna Wojniłko MUA - piękna sesja, świetny wizaż!

2 September 2012 - 15:46

Marcel Matija via Facebook - Perfektne foto aj modelky

2 September 2012 - 15:22

Wiktor - Genialne obrazki generuje ta Mamijka ;)

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!

Gogle i bonusy

Gogle

Weekend w UK, w hotelu. No nie jest to szczyt wypasu. Nie nastraja to najlepiej, samopoczucie bezwzględnie siada. Tym bardziej, że to weekend bez rodziny. Trzeba sobie zatem jakoś poprawić samopoczucie, środkami innymi niż te, przed którymi przestrzega Minister Zdrowia…. zdjęciami :)

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Tym razem mam przyjemność zaprezentować sesję z doskonałą wizażystką i stylistką – Ewą oraz modelką bezobsługową – Beatą. Ewa zgodziła się uczestniczyć w realizacji mojego ześwirowanego pomysłu na dziwną stylizację i zadbała o wszystkie, najmniejsze nawet detale. Człowiek orkiestra – bo i wystylizuje, i uczesze i umaluje. Samograj! Zresztą cała ekipa samograjów – napisałem o Beacie “modelka bezobsługowa” – bo to najszczersza prawda – po prostu doskonale wie, o co chodzi w tym fachu. Po przedstawieniu pomysłu, potrafiła momentalnie wczuć się w rolę w tym stopniu, iż kompletnie nie musieliśmy narzucać jej jakichkolwiek póz. Ona po prostu to ma – i rozumie w locie o co chodzi fotografowi. Nic tylko polecać, bo na 100% zrobi oszałamiającą karierę, a wtedy lansiarsko będzie mieć zdjęcia Beaty w portfolio :)

Zamysłem sesji były wariacje modowe krążące wokół gogli spawalniczych, które nabyłem w allegro. Zresztą sprzedawca, firma oferujące jakże bogaty asortyment przemysłowy musiał mieć ze mnie niemały ubaw, kiedy napisałem do niego, iż chciałbym żeby okulary doszły do soboty – bo wtedy mam sesje… Mam nadzieję, że pomyślał o sesji na studiach, jakimś AGH czy podobnej uczelni :)

To także pierwsza “prawdziwa” sesja nową piątką. Dlaczego zmieniłem? Jedynka była naprawdę spoko, obudowę miała 100 razy lepszą niż jakakolwiek piątka. Doszedłem jednak do wniosku, że technologia idzie do przodu, aparaty mają coraz lepsze iso, podczas gdy w jedynce już 800 szumi. Wrażenia pozakupowe jak najbardziej pozytywne, jestem zaskoczony nowym systemem autofocusa, który po prostu działa tak jak należy. Odwzorowanie kolorów także bardzo przyjemne, nie pogarsza się w sposób znaczący przy wysokich czułościach – a tego chyba bałem się najbardziej i dokładnie tego brakowało mi w jedynce. Filmy – miły dodatek, średnio się znam na VideoDSLR, ale może z czasem wkręcę się także i w tej aspekt tej lustrzanki. Obudowa – tragedia :) Plastik fantastic. Ale chyba wszystko po jedynce będzie dla mnie plastikowe i tandetne. Jednym słowem – robi zdjęcia ten 5d Mark III. A to najważniejsze :)

Błyskanie

Sesje wykonaliśmy kilkoma lampami studyjnymi. Jako główne źródło światła posłużyła okta, ustawiona górno-bocznie. Nie chcieliśmy ustawiać jej centralnie od góry, gdyż chcieliśmy uzyskać trochę cieni, które przyjemnie obrysują modelkę. Ponieważ okta nie była za duża, a i ustawiona dość blisko Beaty, służyła ona głownie jako oświetlenie twarzy. Aby równomiernie doświetlić także całą sylwetkę, w pewnym oddaleniu ustawiliśmy wielki softbox (około 150 x 100 cm).Piewnym wyzwaniem okazały się właśnie gogle, w których lampy odbijały się pod pewnym kątem. Wiadomo, można by sobie z tym poradzić w Photoshopie, jednak ja wyznaje zasadę, iż powinienem walnąć się mocno w głowę za każdym razem, kiedy pomyśle “Naprawie to później w Szopie” :) Po co poprawiać, skoro można zrobić dobrze za pierwszym razem? Odpowiednie ustawienie modelki, pamiętanie o tym, aby nie ustawiać się pod danym kątem  – i gotowe :)

Skontrowaliśmy dwoma strip softboxami, tak aby obrysować ramiona, płaszcz i włosy. Stosowanie światła kontrowego to smaczek, który osobiście preferuje, gdyż dodaje trójwymiarowości zdjęciom. W niektórych zdjęciach błysnęliśmy także małym softboxem usadowionym pod sufitem we włosy od góry.

Wszystkie zdjęcia robione były przy ISO 50, przesłonie 2,8 i czasie 1/125 sekundy. Czas wymusiła na mnie Mamiya ZD, gdyż jest to maksymalny czas synchronizacji migawki tego aparatu. Fotografowałem moim dwoma ulubionymi obiektywami – Canon 135 L oraz Mamiya 80/2,8 oraz ulubionymi (ostatnio) aparatami – Canon 5d Mark III i Mamiya ZD. Swoją drogą Mamka nie przestaje mnie zadziwiać. Ma tylko jeden punkt autofocusa, a mimo to nie zdarzyło mi się, aby zdjęcia były kiedykolwiek nieostre. Sama przyjemność fotografowania i przeglądania później zdjęc – polecam wszystkim, bo teraz za niewielkie pieniądze dostać można tą puchę w świetnym stanie.

Bonus

Dzisiejszy bonus to backstage z sesji, połączony z szybciutkim tutorialem dotyczącym nowego cacka w moim plecaku – ColorChecker Passport. Jest to genialne wręcz urządzonko, pozwalające na odpowiednie skalibrowanie kolorów aparatu w każdych praktycznie warunkach oświetleniowych. Mój filmik pokazuje, jak stworzyć własny profil kolorystyczny, przenieść  go do Lightrooma i cieszyć się nim jak dziecko :) Zapraszam!

Jeśli ktoś chciałby pobrać sobie sam filmik z pracy z ColorCheckerem (w normalnej prędkości) - zapraszam do pobrania.

Bonus 2 – Z notatnika strobisty

I kolejny bonus – niespodzianka. Zapraszam do kiosków po najnowszy numer Digital Camera Polska. A w nim same przyjemności – nie tylko moja okładka, ale także pierwsza część serii felietonów – “Z Notatnika Strobisty”. Będzie to (mam nadzieję) seria, w której w dość przystępny i luźny sposób prezentował będę różne techniki oświetleniowe, tak w studio, jak i w plenerze. A wszystko na przykładzie moich zdjęć. Mam nadzieję ze ta seria spodoba się czytelnikom magazynu – dla mnie to pierwsze większe wyjście ze świata wirtualnego ze swoimi poradami. Mam trochę tremy – zobaczymy jak będzie!

Bonus 3 – Camerapixo

I ostatni na dziś bonus – opublikowany został właśnie najnowszy, 22 numer magazynu fotograficznego Camerapixo, który promuje fotografów, fotografię i pasję do robienia zdjęć. Ku mojej niekłamanej radości redakcja postanowiła opublikować jedno z moich indyjskich zdjęć w kategorii Editor’s Choice. Bardzo miła niespodzianka, gdyż naprawdę lubię właśnie to zdjęcie! Zapraszam do pobrania magazynu ze strony Camerapixo.

A już niebawem relacja z sesji w Londynie i w Krakowie. Idę dalej zmulać w hotelu, odmeldowuje sie :)

8 April 2013 - 14:05

Czytelnik - Zdjęcie staruszka wymiata :)

17 November 2012 - 17:22

Krzysztof - tutaj inny Polak który podobnie błyska i chyba na Joel L się wzoruje też. http://www.podniesinski.pl/ultra/

1 October 2012 - 18:56

Piotr - Tylko tutoriala odnośnie obróbki brakuje. Zapewne nie tylko ja bym z chęcią go oglądną…

Efekt finalny perfekt!

13 September 2012 - 16:20

Lukasz - oj tam schudlem :)

12 September 2012 - 18:41

Krzysztof - Ale schudłeś chłopie!!!:))) Foty jak zawsze fajne. Pozdrawiam

2 September 2012 - 15:30

Reverside.pl via Facebook - podobie się:)nawet udostępniliśmy link;)

1 September 2012 - 19:23
1 September 2012 - 19:11

Tomasz Pluszczyk via Facebook - Wersję mobilną strony mi ładuje z tego linka. Dopiero ręczne wejście na wpis wczytuje pełną stronę.

1 September 2012 - 19:08

Jakub Chruścicki via Facebook - nareszcie, dzieny !

1 September 2012 - 18:51

Lukasz - thx :)

1 September 2012 - 18:45

Kamil - Jest git!

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!

Cruising – zajawka

“This has been the busiest & most popular Gay Cruising ground in London, if not the world. It is located just up the hill from Hampstead Tube Station on the Edgware Branch of the Northern Line. The Main entrance onto the Gay West Heath is from behind the appartments ‘Jack Straws Castle’. Very handy if you can’t find it because you just have to ask for the Pub. Everyone knows it. It is also the Safest Cruising Ground. The Police know what goes on there and are happy to steer clear if Guys don’t annoy the locals too much. The locals also know it and don’t venture on there after dark. They walk their dogs there during the day, so try not to upset any of them if you are there too. If they see you, most will just ignore you and go on about their business. Apart from the Cruising, the whole of the Heath is very beautiful. Please try not to upset this delicate balance, or we might loose the most wonderful place in London !!! “

Tyle gwoli lokalizacji. A już niebawem na blogu:

  • Sesji w najpopularniejszym miejscu na Gay Cruising w Londynie
  • O celebrytach i politykach złapanych w tejże lokalizacji in flagranti
  • O kodzie i znakach rozpoznawczych miejscowych “cruiserów”
  • O tym, że owym znakiem jest torba; oraz o tym jak modliłem się, by nie była to torba fotograficzna
  • Zdjęciach wykonywanych całkowicie w świetle zastanym
  • O tym jak strasznie tęskniłem za lampami
  • O tym jak coraz bardziej przekonuje się, iż stylizacja i odpowiedni model/modelka to podstawa dobrej sesji
  • Profilować czy też nie profilować kolory za pomocą ColorCheckera
  • Ogniskowych dobrych i niedobrych (a w szczególności odpowiednich do portretu)
  • Pierwsze wrażenia z użytkowania Canona 5D Mark III

16 August 2012 - 21:34

Lukasz - Bedzie backstage z przyszlej soboty !

16 August 2012 - 21:16

Karol - Łukaszu czekamy, czekamy na kolejny większy wpis. A może z racji zakupu najnowszej 5-tki jakiś backstage z sesji ;-)
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam…

10 August 2012 - 09:34

Adam W - swietnie sie zapowiada, oby tak dalej!

9 August 2012 - 19:52

Pawel - super

6 August 2012 - 12:50

Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - “Same” to dosc ogolne stwierdzenie, zwazywszy ze przed tym wpisem byl jeden pelny i na 6 wstecz tylko 2 sa zajawkami :) W tym tygodniu bedzie pelny anyhow:)

6 August 2012 - 11:23

Jakub Janusz Nawrot via Facebook - Same zajawki Łukasz. Daj coś pełniejszego ;)

4 August 2012 - 17:52

Tomek - A te kolory, widac mistrza!

4 August 2012 - 17:46

Ania - piekne, prawdziwy fashion, widac ze skupiasz sie na czyms co jest prawdziwe i rasowe a nie jak inni na pieknych buziach i cyckach :) to sie chwali

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!

Kleszcze

Nagły atak kleszczy

Wytrzymać w pełnym zdrowiu cały pobyt w Indiach, a złapać kleszcza w lesie w Polsce, parę kilometrów od domu – takiej sztuki dokonać może tylko taki pechowiec jak ja. I to w dodatku zorientować się w obecności intruza w ciele dopiero za granicami naszego kraju, gdzie znikąd pomocy – ot cały ja…

Ale po kolei.. Stosunkowo niedawno (jak na realia nadganiania zaległości na blogu) miałem niezwykłą przyjemność pracy z doskonałą ekipą twórczą, w której prym wiodła niezastąpiona stylistka, wizażystka, kreatorka wizerunku i fryzjerka w jednym – Paula. Jest ona nie tylko młodą matką (co powoduje, iż wspólnych tematów nie braknie nam na pewno), ale także szalenie twórczym specjalistą, który nie ogranicza się do “zwykłej” stylizacji, a swoim fachowym okiem potrafi czuwać nad wszelkimi detalami podczas sesji. Jeśli to teamu dołącza jeszcze Natalia, a asystuje osobista małżonka,  sesja staje się po prostu czystą przyjemnością. Już dawno po głowie chodziła mi zresztą sesja w coraz modniejszym “hipisowskim” stylu, zatem przyklasnąłem wręcz kiedy Paula stwierdziła, że już od miesięcy ma rozkminiony podobny pomysł i doskonale wie, jakie ciuchy mamy zabrać (ba, ona nawet już je miała) i jak wystylizować Natalię. Zatem nie postało nic, tylko zebrać du..e w troki i zrealizować ten pociągający od dawna całą ekipę pomysł! I nawet kleszcze skrzętnie ukryte w przedziwnych miejscach nie są w stanie tego zepsuć :) Owszem,  postępowanie post factum z takimi intruzami z rodziny pająkowatych (mowa o kleszczach, nie ekipie) do najprzyjemniejszych już nie należy i, jak w moim przypadku skończyło się 2 tygodniową kuracją antybiotykową i chirurgicznym rozcinaniem nogi; lecz jak mawiają – jest wojna, są straty!

O rozpiętości słów kilka

Sesję wykonywałem moją nową zabawką – aparatem Mamiya ZD, do którego mam tzw. stosunek ambiwalentny. Kocham go i zarazem nienawidzę. A właściwie uczucia te pojawiają się z odwrotnej kolejności. Sesja do prostych nie należy i jest to zabawa jedynie dla ludzi o mocnych nerwach. Na wyświetlacz oczywiście nie ma co liczyć – nie widać w nim kompletnie nic. Owszem można podglądnąć histogram, ale już oglądnięcie zdjęcia na ekraniku o rozdzielczości pewnie mniejszej niż VGA to istny powrót do przeszłości, kiedy godzinami czekało się, przy wtórach dziwacznych dźwięków z magnetofonu, na “wgranie” się gry na Atari, a potem pasjami “ciupało” się w River Ride… I do tekstów w stylu “nie włączaj światła, bo się nie wgra…”. Jednym słowem – nic nie widać :) Nic to, pomyślisz – zawsze można robić zdjęcia prosto na kompa do Lightrooma. Jasne, można, można.  Najdłuższy kabel Firewire jaki znalazłem ma kolo 4 metry, co już nie jest super wygodne, a i transfer do dedykowanej aplikacji też demonem szybkości nie jest. Dedykowanej, bo oczywiście tethered capture do Lightrooma nie działa. O ilości błędów aplikacji, “zawieszeń” i innych problemów oczywiście nie wspomnę przez grzeczność, ale i tak sam w sobie widok fotografa, który w środku lasu gania z laptopem jest co najmniej osobliwy.

Znacznie milszych doznań dostarcza jednak praca ze zdjęciami z tego aparatu już po skończeniu sesji. Tu oczom ukazuje się już naprawdę przyjemny widok. Przede wszystkim ta stara konstrukcja (ma juz pewnie z 8 lat co jest całą epoką w branży fotograficznej) ma niesamowitą rozpiętość tonalną, porównywalną z filmem średnioformatowym. To co na mojej lustrzance już dawno się przepala, w Mamiya ma jeszcze całkiem sporo detali. Jest to zasługa przede wszystkim sporo większej matrycy, dzięki której także i pixele mogą być znacznie większe.Większa matryca to także znacznie mniejsza głębia ostrości, właściwa aparatom średnioformatowym.

Wszystkie tu publikowane zdjęcia robiłem przy ISO 50, które jest natywną czułością tego aparatu. Owszem, może pracować “aż” do ISO 400, jednak wtedy pojawiają się już dość znaczne szumy. Prosta sprawa – ten aparat po prostu lubi dużo światła. Tylko wtedy pokazuje swoje prawdziwe oblicze i pełnię możliwości. Na szczęście w przypadku zdjęć pod słońce taki poziom czułości jest jak najbardziej naturalny. Autofocus to sprawa dyskusyjna w przypadku tego aparatu. Sporo użytkowników narzeka na to, iż nie działa on najlepiej, do wyboru jest 1 (słownie “jeden”) punkt ostrości, a i tempo jej ustawiania nie jest ekspresowe. Nie jest to jednak aparat do sportu, więc w użytku “portretowym”, gdzie nie specjalnie nam się spieszy, jest to sprawa pomijalna. W połączeniu z bardzo jasnym wizjerem (a ja myślałem, że mój Canon ma jasny…) oraz tanimi obiektywami manualnymi do starszych modeli tego producenta – dostajemy bardzo fajną platformę do współpracy z niezmiernie dobrymi jakościowo szkłami.

Zatem czy polecam? I tak i nie… Nie jako podstawowe body, bo nie wierze, że robicie tylko portrety studyjne, lub zdjęcia plenerowe w studio. Nie kupuje też tego, że praca w plenerze z laptopem jest fajna, wygodna i lansiarska – jak dla mnie jest po prostu upierdliwa. Co innego w studio, lecz plener i runo leśne pełne kleszczy (vide powyżej), to nie jest miejsce dla twojego ukochanego laptopa. Nie polecam jeśli potrzebujesz wyższego iso niż powiedzmy 200, szybki autofocus, dobry wyświetlacz. Polecam natomiast jeśli mimo tych wszystkich wad, jesteś jak ja fanem tego specyficznego “looku” jaki daje tylko średni format. Polecam jeśli lubisz głębie, którą on daje, poziom detalu, rozpiętość tonalną. Wiem, wiem, nikon teraz ma trylion EV rozpiętości i 1,5 raza więcej pixeli. Ale…

Sesja w prześcieradłach

A jak świeciliśmy? Baaardzo prosto, klasyczny OneLight. Przy okazji tej sesji postanowiliśmy wypróbować patent na wielki softbox, zbudowany z 2 ogromnych prześcieradeł rozwiniętych na stojaku do tła. Dzięki takiemu zabiegowi uzyskujemy ponad 4 metry kwadratowe powierzchni oświetleniowej, dzięki czemu emitowany błysk jest niezmiernie miękki i delikatny. A więc błyskamy tak, aby nie do końca widać było efekty błysku, gdyż takie światło jest zbliżone do zastanego w pochmurny dzień. Mając przygotowaną ramę z rozwiniętymi prześcieradłami, pozostaje już tylko błysnąć gołą lampą o dużej mocy w pełnym oddaleniu od tegoż swoistego softboxa (czy tez California Sunbounce dla ubogich). Ja używałem akurat lampy MSN 800 na pełnej mocy, zasilanej z battery packa.  Jedno słowo przestrogi – taka ogromna powierzchnia to zwykły żagiel, który dość swobodnie zachowuje się podczas nawet najmniejszego podmuchu wiatru, zatem albo obciążyć musimy go sporymi kamieniami, sand bagami itd, bądź też po prostu podziurawić nasz softbox, tak aby ciut mniej poddawał się wiatrowi.

W zdjęciach “pod słońce” byliśmy już bardziej mobilni, gdyż ograniczyliśmy się do błyskania przenośną lampą Fomei Panther Mini z parasolką. To mój ulubiony obecnie zestaw, który służył mi wiernie podczas podróży do Indii i ani razu mnie nie zawiódł. A mógłby, gdyż nie dawałem mu żadnej taryfy ulgowej. Zaletą tego sprzętu jest to, że faktycznie można trochę pobłyskać (ponad 350 błysków przy pełnej mocy na jednej baterii), co jest jakże różnym wynikiem od innych, popularnych obecnie lamp plenerowych, których 90-100 błysków to raczej zawracanie głowy, a nie poważna konkurencja.

Zatem błyskaliśmy klasycznym górnym światłem, powyżej twarzy modelki, tak aby wyrównać różnicę naświetlenia w stosunku do skrzącego się w tle słońca. Nie chciałem go gasić całkowicie, gdyż zależało mi na uzyskaniu tego świetlistego, hipisowskiego klimatu, jednak i tak musieliśmy wydatkować sporo mocy lampy, aby wydobyć Natalię z cienia :)

3 September 2012 - 17:32

Maciej Plewicki - Zdjęcia pod światło wprost bajeczne… powalczyłem ostatnio ze swoimi umiejętnościami i sprzętem i jestem bardzo zadowolony :) dzięki za inspirację, mam jeszcze daleką drogę ale już mi się poodba ;)

23 July 2012 - 14:20

Andrei - Zdjęcia są genialne. Naprawdę jesteś utalentowany fotograf

21 July 2012 - 21:24

Pawel - zajebiste!!! wiecej takich! naprawde super

19 July 2012 - 07:15

Lukasz - dzieki

18 July 2012 - 21:12

TB - dołącze może jeszcze swój zachwyt nad uzyskaną rozpiętością tonalną

18 July 2012 - 21:09

TB - plastyka obrazu robi Wrażenie (wielka litera to nie przypadek), szczególnie 2. i ostatnie foto
nowy zakup nastąpił pewnie po ostatnich doświadczeniach z Hasselbladem :)
gratuluje i pozdrawiam

17 July 2012 - 11:08

Lukasz - mi sie udalo za 10k, w ebayu chodza troche drozej

17 July 2012 - 09:52

Michał - to znaczy za ile, mniej więcej, można dostać Mamiya’e ZD z obiektywem ?
A materiał jak zawsze kapitalny :)

16 July 2012 - 20:53

Lukasz - Maciek – to jest wersja ze zintegrowana przystawka. Cena – mniej niz 5d mark III, ciut wiecej niz mark II :)

16 July 2012 - 19:47

Maciej Małachowski - świetne zdjęcia. a powiedz jaki koszt takiego zestawu, aparat + przystawaka cyfrowa.

16 July 2012 - 15:36

Lukasz - Dzieki :)

16 July 2012 - 11:16

Artur Mączka - dobry wpis i dobre zdjęcia. Klasa panie piechu

15 July 2012 - 20:17

Tomek - doskonale. ale zdjecia wychodza z tego. no ale to pewnie zasluga fotografa, nie tylko sprzetu

15 July 2012 - 18:18

Ania - genialne zdjecia, pozdrawiam

15 July 2012 - 17:31

Marcin Szumański - Fajnie czytało mi się fragment o aparacie. Tak, jakbym czytał swoje myśli na temat leciwego Olka E-1, który ostatnio zawładnął moimi uczuciami. Tak, też można go kochać i jednocześnie nienawidzić. Maciupki LCD, aż 3 (!) punkty AF, strasznie mocny filtr AA (na jasnych gradientach czasem pojawia się siatka), ale za to jego serce… Matryca rozdzielczością (5 mega z hakiem) nie powala, ale wynagradza w inny sposób. Przy natywnej czułości 100 spokojnie można z cieni wyciągnąć po kilka EV, co przy ustawianiu ekspozycji na światła daje kapitalny materiał do obróbki. I te kolory… Cholera, te stare sprzęty mają w sobie coś, co w drodze technologicznej rewolucji gdzieś się zapodziało. Ciekaw jestem Twoich kolejnych zdjęć z “mamki”. Do tej pory fajnie pokazujesz jej najlepsze cechy.

15 July 2012 - 16:39

Paweł Michalak via Facebook - Podoba mi się bardzo jak panujesz nad światłem, dlatego wpis idzie w świat :)

15 July 2012 - 16:33

Paweł Fotografia - Zdjęcia jak zawsze, świetne! Szczególnie drugie zdjęcie, no i ostatnie. Lubię takie ujęcia.

A głębia i rozpiętość tonalna powala. Ja ze swoimi szkiełkami i KX’em mogę tylko pomarzyć, o takich fotografiach.

PS. Poprzedni komentarz coś się nie pojawił :/

15 July 2012 - 16:28

Paweł - Fotografia - Zdjęcia jak zawsze, świetne! Szczególnie pierwsze.

Głębia i rozpiętość tonalna powala. Robi wrażenie. Ja z swoim KX mogę tylko pomarzyć :(

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!

Rajasthan – zajawka

Już niebawem na blogu:

  • Jak wygląda ruch kołowy w New Dalhi (a wygląda naprawdę strasznie)
  • Jak boy hotelowy w samych skarpetkach szmuglował dla nas piwo po 50 PLN za sztukę
  • Lady fingers i dumnych mieszkańcach wsi, którzy na przyjazd białych wyciągali dumnie nawet konia z zagrody, aby tylko się pochwalić
  • O tym jak pracuje się fotograficznie w pełnym słońcu i przy 45 stopniach upału
  • O taplaniu się w błocie tylko po to by zrobić jedno zdjęcie
  • O podróży pociągiem z New Delhi do Udaipur oraz o tym dlaczego PKP nie wydaje mi się już takim syfem…
  • O wsi Richabdeo, której nie ma nawet na mapie, a w której spotkaliśmy bardzo malownicze widoki
  • Dlaczego na głębokiej wsi Rajasthanu biały turysta pojawia się raz na kilka lat
  • O tym, że kupy mogą być nader fotogeniczne
  • O tym jak sprawuje się Fomei Panther Mini w warunkach ekstremalnych
  • Dlaczego warto mieć fixera i dlaczego bez jego pomocy pewnie nic byśmy nie zrobili…
  • O tym jak w hotelu w Banswara spotkaliśmy właścicielkę z Rosji, która za wszelką cenę chciała zrobić nam rosół i pielmieni
  • Oraz dużo, dużo, dużo zdjęć…
  • I jedno video :)

Tymczasem kilka zdjęć finalnych oraz parę backstage z naszej wyprawy marzeń do przepięknego Rajasthanu!

 

25 June 2012 - 13:13

Mirosław Kania via Facebook - Nie śpieszy mi się. Mogę poczekać. :) Chociaz, niecierpliwośc na pewno nie da mi spać i jeść. To drugie na pewno wyjdzie mi na dobre, bo przydałoby się z 15 kg zrzucić.
Konkludując, pośpiech nie jest niezbędny. ;)

24 June 2012 - 22:32

Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - Mirosław Kania bedzie niedlugo, jak tylko sie ogarne czasowo!

24 June 2012 - 22:24

Mirosław Kania via Facebook - Czekam z niecierpliwością na rozwinięcie :)

4 June 2012 - 22:08

Flickr: Handheld-Films - superb!

I pick this photograph to be on the cover of National Geographic
National Geographic: Are You Good Enough?

4 June 2012 - 16:33

Flickr: Franco & Lia - Excellent capture, I like so much these pictures of craftsmen.

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!