Lukasz Piech Blog Strobistyczny » Lukasz Piech Strobist Fotografia

Masthead header

Pocztówka z Kieva

A miało być….

Właściwie to miało dziś być kompletnie cyfrowo, kompletnie portretowo, a nawet kompletnie beauty. A więc całkowicie studyjnie, sterylnie, choć delikatnie. Miało być o wyrafinowanych technikach oświetleniowych, świetle kontrowym, problemach z pracą na niskich przesłonach w studio. Miało być dużo megapixeli, miało być jeden-deesowo i tylko i wyłącznie “head and sholders-owo”. I wpis byłby wtedy pewnie o tym ile lamp można zmieścić na jednym metrze kwadratowym studia, o tym czemu nie lubię blendy a zamiast niej wolę “pryknąć” małą lampką z parasolki. Miało być tak pięknie, tak beauty. Ba, nawet miało być o tablecie Mambo, bo akurat dorwałem w łapy i okazuje się być idealny do obróbki…Miało być. Ale pojawił się on….

Urodził się w demoludach, w ukraińskiej stolicy paredziesiąt lat temu. Wszyscy śmiali się z niego, że jest klonem, marną podróbką kolegi ze Szwecji. Z tym, że za Szweda mieszkańcy bloku musieli by pewnie zapłacić równowartość 200 ton stali do produkcji czołgów i snopowiązałek, którymi stachanowcy wyrabiali kolejne pięciolatki, natomiast za rodzimego, socjalistycznego “klona” jedynie równowartość pięcioletniej pensji, w przeliczeniu na Ruble Transferowe. I nikomu jakoś nie przeszkadzało, że nasz bohater powstał w fabryce produkującej artylerię przeciwczołgową i rakiety ziemia-powietrze. Zresztą bohater tego wpisu swoja wyjątkową topornością, wpisywał się idealnie w wyżej wymienioną linię produktów.

U mnie pojawił się prosto z mekki Kievaholików za pośrednictwem przesympatycznego Juriego, który nadając paczkę z moim drogocennym aparatem, owszem oznaczył ją jako “suvenir” lecz zapomniał mnie o tym poinformować. Toteż wyczekiwana paczka z magicznym Kievem wylądowała w … Zabrzu, a konkretnie w Urzędzie Celnym, który nie omieszkał poinformować mnie z dziką satysfakcją o tym fakcie, sprawdzając jednocześnie moją prawdomówność. “Suvenir czy nie suvenir” – spytał Urząd i dodał: “jak skłamiesz to kara, jak nie suvenir, to plać VAT i cło”. Spękałem pod naporem argumentów karno-skarbowych i moralnych. “Nie suvenir, płace. Tylko mnie nie zamykajcie, jestem jeszcze taki młody, tyle życia przed mna, nie chce zgnić w więzieniu” odrzekłem, łamiącym się głosem. I zapłaciłem płacząc listonoszowi w mankiet, na parszywy system, na to że świat się sprzysięgł przeciw mnie i że system jest do dupy.

No i pojawił się. Oszołomiony tak gorącym przywitaniem, Kiev się zdążył zepsuć po pierwszym dniu. Nic to, pomyślałem w duchu, twardy jestem naprawie, dziadek na Czapskich pewnie się ucieszy, że podrzucę mu takie cacko ZeteSeSeRowe…Nie ucieszył sie – “długo to to panu nie pochodzi” – przywitał mnie na wejściu. I dalej “Wie pan jak zwą to cosik? – Hassel bladź, pan rozumie – bladź, bladź hehe” Rozumiałem, ale wrodzona duma nie pozwalała mi przytaknąć… “Czego pan normalnego Hassa nie kupil?” Jakoś nie chciało mi się tłumaczyć, że dziecko nowonarodzone, że kredyt we frankach, że kryzys jest światowy, więc zapytałem “Da się naprawic?” – “Da, stówa i bedzie na jutro”. uffff. Potem już tylko pierwszy film, pierwszy koreks, pierwsze zakładanie filmu pod kocem w łazience, pierwsze wołanie i smród octowy w całym domu. Wiecie – cały ten jazz…

To jego wina, wysoki sądzie, to on namieszał w tym wpisie. Ukryta opcja ukraińska! Oclona i ovatowana.

 

Więc co z tym studiem?

Oryginalny plan był taki – razem z Kubą, młodym, zdolnym fotografem (czyli kimś kto ma wystarczająco wiele cech za które można go nie lubić), postanowiliśmy zaprosić Asię na sesję typowo studyjną – beauty. Modelki nie trzeba chyba przedstawiać, gdyż mimo swojego młodego wieku, jest naprawdę fachowcem, o bardzo, ale to bardzo charakterystycznej aparycji. I każdy pewnie fotograf z Krakowa, w skrytości ducha chciał zrobić z nią sesję, tylko nie miał smiałości :) My mieliśmy i zaplanowaliśmy wymuskaną sesję beauty! Pełną światel – z góry okta (lekko z prawej), z dołu parasolka, 2 kontry z gridem i jedna lampka w tło z CTO. DO tego nienaganny make-up, czyli generalnie to, co ponoć jest moim znakiem rozpoznawczym, a co przez złośliwych nazywane jest “makrem twarzy”. I w sumie to nawet zrobiliśmy takie zdjęcia. Wyszły jak wyszły, beauty jak beauty :) Rezultaty jak widać. ISO 50 na obiektywie Canon 135 L przy f 2.8.

Zajawa

Ale prawdziwa zabawa zaczęła się po sesji. Ponieważ czekaliśmy na właściciela studia. Czekaliśmy i czekaliśmy, a ileż można palić papierosy. Więc udałem się z modelką w miejsce ustronne. Choć wcale tak ustronne nie było – ot 2 drzewa, między samochodami, płotami i ogólnie w nieciekawych okolicznościach przyrody, co zresztą widać na backstage po lewej :)  Ale dla Asi i dla Kieva wystarczyło :) Przyznaje i tym samym idę do fotograficznej Canossy. Na wszystkich portalach oraz w opisie na blogu, pisałem, iż nie jestem fanem średniego formatu. Nawet czasem nabijałem się z takowej fascynacji. Tym samym chciałem odszczekać te słowa. Nawet tak cholernie toporny i beznadziejny Kiev 88 CM jest genialny, jeśli traktuje się go odpowiednio. To chyba pewna forma ewolucji, trzeba wszystkiego spróbować. Nie oznacza to wcale, że wyrzekam się cyfrowego obrazu, jestem dzieckiem syfry i nie potrafiłbym fotografować TYLKO analogowo. Tym bardziej, że mój Kiev za cholere nie nadaje się do błyskania, a błyskanie to moja największa fotograficzna miłość. A Kiev synchronizuje się tylko do 1/30 sekundy, co już jest upierdliwe w studio (w połączeniu z tych parszywym flarowaniem), a w plenerze praktycznie uniemożliwia świecenie. Ale plastyka takiego obrazu jest czymś cholernie fascynującym, a w połączeniu z własnoręcznym wywoływaniem filmów, czyni z fotografii coś magicznego. Więc “by no means” nie przeskoczę tylko w świat średniego formatu. Ale mam kolejne narzędzie w swojej skrzyneczce. Narzędzie, które jest strasznie toporne, kłopotliwe, nie ma wyświetlacza, flaruje, zacina się i psuje, ale które w pewnych sytuacjach jest po prostu dobre do zrealizowania kreatywnej wizji. Kolejny młotek, tym razem analogowy, który położę obok młota pneumatycznego-cyfrowego :)

7 Lives

Przy okazji kilka słów o całkiem fajnym projekcie – konkursie, który powinien Was zainteresować:

7 Lives of fineLIFE.pl to prestiżowy konkurs dla pasjonatów fotografii, którego ideą jest wyszukiwanie i promocja najciekawszych twórców sztuk wizualnych, eksperymentujących z technikami foto i video. Konkurs składa się z siedmiu części, a tematy zadań są inspirowane największymi dziełami mistrzów kina, fotografii, muzyki. Co miesiąc będą wyłonieni laureaci w poszczególnych kategoriach, którzy w finale będą walczyć o nagrodę główną – stypendium w Warszawskiej Szkole Filmowej. Ideą projektu jest dotarcie do najbardziej uzdolnionych twórców form fotograficznych i filmowych, jak również mecenat i wsparcie młodej fotografii.

Przyznam, że oglądałem prace konkursowe z poprzedniego roku i było tam parę prawdziwych perełek, więc poziom mam nadzieję będzie równie wysoki i w tym roku. A i nagroda całkiem kozacka…Jako, że konkurs mi się spodobał, będę Was pewnie informował o rozwoju wydarzeń :)

Poczytaj także:

Facebook comments:

5 November 2011 - 23:01

AWF » Lukasz Piech Blog Strobistyczny - [...] Pocztówka z Kieva [...]

25 October 2011 - 17:36
9 October 2011 - 08:29

Tomek - no to wpadłeś panie, po same uszy :)

8 October 2011 - 11:05

Anna - Przepiękne zdjęcia :)

6 October 2011 - 10:58

Lukasz - thx :)

5 October 2011 - 21:37

Przemek - Pięknie Ci to wyszło….

5 October 2011 - 21:29

Kubek - Zgadza się, jeszcze jak się porówna z “Nikon LS-4000″ ;) ;) ;) Także właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że moja multifunkcja nie da sobie rady i zostawię sobie temat skanera do czasu jak kupię jakiś średni format – bo to faktycznie jest fajny komplet taki średni analog+skaner do klisz ;)
Ile dałeś za swoje nowe “oko”?

5 October 2011 - 21:12

Lukasz - Nie no ok skaner pod film zgadza sie, ale tak jak mowie nie jest to jakis “state of the art” niestety, polka nizsza

5 October 2011 - 21:00

Kubek - Teraz doczytałem, ten skaner jest skanerem przygotowanym w dużej mierze do realizacji właśnie zadań skanowania materiałów foto ;) Ta lampa od góry tworzy ten skaner ;)

5 October 2011 - 18:10

Lukasz - Kupilem jeden z najtamszych skanerow – hp g4050. Ma od gory ta lampe i ramki do 35mm i sredniego oraz do slajdow. Skanuje nawet to 4800. Do tego kupilem program vuescan – skanuje negatyw jako pozytyw, co zreszta nie ma znaczenia bo skanuje do pliku dng czyli to co widzi skaner, bez ulepszen. Potem obracam w szopie

5 October 2011 - 17:54

Kubek - Łukasz jak skanujesz? Masz jakąś przystawkę do tego formatu? Jak to w praktyce wygląda? Jaki soft?

5 October 2011 - 17:04

Lukasz - Dzieki Damian, no kiev ma swoj urok mimo ulomnosci.

5 October 2011 - 16:57

damian dzialoszynski - Przepiekne zdjecia , kiev daje rade no i ten bokeh :)

5 October 2011 - 16:56

Tomek - No to przez ten wpis będziemy wkrótce świadkami skokowego wzrostu cen Kievów na allegro. ;-)

5 October 2011 - 14:08

Lukasz - adam to nie bedzie latwe bo wszystko na oko, a do tego dochodzi fakt ze rozne modyfikatory roznie pochlaniaja moc lampy. Ale od gory mialem 300Ws przez okte 90tke na 1/8 mocy (taka okta ze 2EV zabiera). kontry to 2 razy lampka 300Ws z gridem na minimalnej mocy (plus filtry szare zeby oslabic gdzies o 1EV), dol to parasolka i 430tka na 1/8 mocy, tyl to 580tka na 1/2 mocy przez grida (ktory juz zabiera iles mocy) i z CTO (zabiera tez pewnie kolo 0,5 EV).

5 October 2011 - 14:05

Adam - Łukasz, czy mógłbyś wspomnieć co nieco o mocach lamp, tzn. jakie było między nimi “ratio”? :)

5 October 2011 - 13:51

Edyta Latynski via Facebook - przeczytane z usmiechem od ucha do ucha :) pozdrowie mojego Kieva od Twojego :P

5 October 2011 - 13:50

Paulina Drozda via Facebook - lubię czytać dla samej przyjemności czytania i oglądania Twoich zdjęć. Nawet jeśli czasem połowy nie rozumiem ;)

5 October 2011 - 11:02

Lukasz - E nie, six ma tez 1/30 z tego co sie bawilem, wiem bo naswietlilem p6 jeden film przy 1/60 z lampka i mialem pasek ;)

5 October 2011 - 10:46

Bartek - Pentacon Six zacnie sprawdza się w tego typu klimatach – no i synchro o niebo lepsze :) ale trzymać w rękach hasela (nawet wersji RU) – bezcenne :)

5 October 2011 - 09:12

Lukasz - :)

5 October 2011 - 09:12

Marcin Wuu via Facebook - Mógłbym się podpisać obiema rękami i nogami, tylko podstawiając p-sixa w miejsce kieva… A miało być głupie :)

5 October 2011 - 09:11

Robert Jachim via Facebook - Więcej analogicznie poproszę. Bardzo fajnie. I zdjęcia rewelacja.

5 October 2011 - 09:11

Miroslaw Kania via Facebook - Wcale nie taki głupi ten wpis.

5 October 2011 - 08:29

Lukasz - Hej mam skaner hp g4050. Ne jest to cud techniki ale daje rade ;)

5 October 2011 - 08:04

Bartek - ajj. miało być tak: Witaj. Skanowane w fajnej jakości. jaki skaner poszedł w ruch? pozdrawiam p.s. poprawiłem wpis bo ktośby pomyślał że nie fajne :) a fajne jest nie ma co.

5 October 2011 - 08:02

Bartek - Witaj. Skanowane z w fajnej jakości? jaki skaner poszedł w ruch? pozdrawiam

5 October 2011 - 07:55

Galen - Zajebiaszczy wpis.

5 October 2011 - 07:05

Lukasz - No tak, backstage by Kuba, zwracam honor;) ale cie podlinkowalem znowu, moze to zlagodzi twoja zemste;)

4 October 2011 - 22:45

Kuba - Świetnie wychodzą te BW z kieva ;) Ale wrzuć coś jeszcze z cyfry ^^ W ogóle to ukradłeś mi moje paparazziphoto i nie wybaczam Ci tak jak Ty mi za upuszczenie dekielka -.-

Twój email nie jest publikowany. Pola wymagane są oznaczone *

*

*

Napisz do mnieWrzuć na fejsa