
Zaległości
Jako, że obróbka zdjęć z ostatniej sesji, trochę się przedłuża (a warto moim zdaniem poczekać, będzie parę fajnych patentów choinkowych), postanowiłem opisać jedno zdjęcie, które co prawda pojawiło się już na blogu, ale wtedy potraktowałem je wybitnie po macoszemu, w małym rozmiarze, bez słowa wyjaśnienia. A moim zdaniem, to błąd, który trzeba naprawić, bo zdjęcie, mimo, że technicznie takie sobie, jest jednym z moich ulubionych ostatnio. Wiele elementów składa się na to “lubienie”, wśród których najmocniejszym jest oczywiście Joanna – modelka, która wystarczy, że stanie przed obiektywem i nawet bardzo mało rozgarnięty fotograf (jak ja) potrafi wyczarować coś pięknego. Drugim powodem jest oczywiście zabawa z Kievem. Jak już pisałem w poprzednim poście, to prawdopodobnie najgorszy aparat pod względem obsługi i pracy w studio, ale ma sporo cech, które czynią z niego genialne narzędzie, które swój pazur pokazuje zwłaszcza w plenerze, ze względu na absolutnie magiczne szkła.
Trochę o zdjęciu. Kiev 88 CM to niestety nie studyjna bestia. Przede wszystkim dlatego, że synchronizuje się z lampami błyskowymi tylko przy czasie 1/30 sekundy. Wynika to z tego, że przy tak dużej migawce kurtynowej, specjaliści byłego bloku (choć nie tylko – patrz np Pentax 67) nie potrafili skrócić czasu, w którym migawka jest w pełni otwarta. Zatem w studio musimy zachować całkowitą ciemność, zwłaszcza, jeśli stosujemy (tak jak pryz tym zdjęciu) film o wyższej czułości. Może to stanowić dość spory problem, zwłaszcza że przy ustalaniu ostrości musimy liczyć tylko na siebie. Nie pomaga także obiektyw Arsat 80, który pozbawiony jest powłok, więc każda próba oświetlenia kontrowego kończy się sporymi flarami w obiektywie. Pierwotnie próbowałem więc blokować światła kontrowe za pomocą GoBo oraz asystentów, co zresztą daje całkiem niezłe efekty, musimy tylko pamiętać aby światło nie miało szans na dotarcie do obiektywu. Ostatecznie jednak, tylko ze względów praktycznych (było mi szkoda już moich asystentów) zrobiliśmy to zdjęcie jedynie ze światłem głównym. Jako podstawowe źródło posłużył nam softbox 60x90cm, ustawiony nieco poza osią optyczną aparatu po prawej. Cienie wypełniliśmy nieco lampką 430 EX II z parasolką, na bardzo małej mocy, ustawioną od dołu w osi optycznej aparatu. Więc światło banalnie proste, jednak wyjątkowo pochlebne dla modeli i często stosowane w zdjęciach beauty. Setup zatem banalnie prosty, o czym za chwile. Pięknem analogowej fotografii jest to, iż robienie zdjęć nie kończy się na naciśnięciu spustu migawki. Już w domu zaczyna się cała zabawa, wywoływanie, suszenie, skanowanie, zabawa w Szopie. Z racji tego, że jestem jeszcze kompletnym leszczem laboratoryjnym, nie będę się rozpisywał na temat procesu wywoływania, natomiast wspomnę trochę o skanowaniu.

Skany, Skany, fajowa jazda
Dostałem kilkanaście maili z pytaniami, jak skanuje, czego używam itd. Otóż jestem szczęśliwym posiadaczem starego złomu – skanera HP G4050. To jeden z najtańczych skanerów oferujących opcję skanowania negatywów. Skaner śmiertelnie wolny i ciężki, ramki dostarczone przed producenta (a dają ramki do filmów 35mm, 120 i slajdów) wyjątkowo tandetne, płytka ze sterownikami nie posiadała oczywiście odpowiednich do Liona… Ale… działa! Oczywiście od razu olałem dostarczone oprogramowanie do skanowania i kupiłem VueScan, gdyż jest on o wiele prostszy w obsłudze i oferuje o wiele więcej funcji. W tym programie można oczywiście “odwrócić” negatywy w trakcie skanowania, ustawić kolory itd, i otrzymać końcowy obraz finalny. Ja jednak wyłączam wszystkie te opcje i skanuje wszystkie materiały (tak czarno-białe, jak i kolorowe) jako pozytywy kolorowe 64 bit RGBI. Potem wszelką obróbkę i odwracanie dokonuje w Photoshopie za pomocą genialnej wtyczki ColorPerfect. Jest to wybitnie nie-user friendly wtyczka PSowa, wymagająca dość sporego czasu na poznanie jej funkcjonalności, jednak zwłaszcza przy negatywach kolorowych potrafi czynić cuda. Wtyczka pozwala na bardzo wierne odwzorowanie kolorów i po przyswojeniu niełatwego interfejsu, pozwala na uzyskiwanie bardzo dobrych rezultatów w niewielkim czasie. Pewnie, przy najbliższej nadarzającej się “analogowej okazji” poświęcę temu pluginowi trochę więcej czasu, a jak narazie jeśli macie jakieś fajne patenty na skanowanie i obracanie, albo ciekawe doświadczenia z VueScan i ColorPerfect, zapraszam do komentowania!
Beauty on the cheap – pokazuj swoje – KONKURS
Na dobrą sprawę tego typu zdjęcie z oświetleniem typu muszla można wykonać w każdych warunkach, przy minimalnych wymaganiach sprzętowych. I wcale nie mówie tu o Kievie, bo tego typu zdjęcie można by zrobić zupełnie wszystkim, nawet Ajfonem. Ale jeśli zamiast parasolki z dołu użyjemy np. blendy, a zamiast softboxa, zwyklej lampki systemowej z parasolką, uzyskamy bardzo podobny efekt. Zatem – do dzieła! Mam dla Was propozycję, kierowaną zwłaszcza do początkujących adeptów-czytelników. A więc łap w rękę Nikona, Canona, Olympusa, czy co tam masz pod ręką, zapakuj baterie do SB800, 430 EX II, YN lub czegokolwiek co błyska, skombinuj blendę lub kawał styropianu, ustaw modelinę, żonę, dziewczynę, mamę (lub odpowiednio modela, męża, chłopaka, tatę – nie jesteśmy seksistowcsy) i foć! Foć sweet, foć bitter, analogowo, cyfrowo, jak chcesz. Ale foć ze światłem typu “muszla”.
A więc cała procedura:
- Bierzesz aparat i potrzebne graty – im mniej tym lepiej, im bardziej pomysłowo sobie poradzisz z zadaniem tym lepiej
- Robisz zdjęcie z oświetleniem typu “muszla”
- Publikujesz na moim FanPage i zachęcasz kolegów, znajomych i rodzinę do polubienia :) Oczywiście żart, bo głosować może każdy
- Wygrywasz
W nagrodę, zaproszę cię na sesję w dowolnym charakterze – jako modela/modelkę, 2-go fotografa lub asystenta :) Dla czytelników oddalonych ode mnie geograficznie – “Z Pamiętnika Lampy Blyskowej” Joe McNally’ego! Konkurs trwa do 1.11.2011 więc czasu mało!
A już niebawem, coś znowu mocno cyfrowego, co jeszcze jest na etapie obróbki. Stay tuned!

napisał Lukasz
8 komentarze
AWF » Lukasz Piech Blog Strobistyczny - [...] Pocztówka z Kieva – epilog [...]
Choinkowo – zajawka » Lukasz Piech Blog Strobistyczny - [...] Pocztówka z Kieva – epilog [...]
Ania - Naprawde piekne
Lukasz - Thx :) i zapraszam zapraszam :)
Galen - Gratuluję 1x.com’a i może uda mi się w najbliższym czasie wymęczyć jakąś muszelkę :P
Pozdrawiam!
Patryk - Skoro początkujący mają się popisać to czas wziąć się do roboty:)
Maciek - Fajny wpis Lukasz i konkurs tez ciekawy, Nikon w rękę ….
Krzysztof Serafiński - Pocztówka bardzo mi się podoba :)