
Uczta dla … komarów
Bo zachciało nam się sesji w lesie, przez który płynie urokliwa rzeczka. Bo tak trudno przewidzieć, że po sezonie deszczowym w naszym pięknym kraju wszelkiego rodzaju robactwo rozpełznie się po naszej ojczyźnie. Bo wreszcie zachęcony piękną pogodą poszedłem na sesję w szortach a nie w porządnych, długich spodniach i to bez mojej “Bluzy Szczęścia”. Wszystko to… no sam się prosiłem o kłopoty. Zapraszając modelkę Monikę na sesję, nawet przez myśl mi nie przeszło, jak krwawo skończy się ta przygoda. Człowiek podobno ma około 5 litrów krwi w organizmie… Milion komarów, który obsiadły mnie w jednej sekundzie wypiły ze mnie pewnie ze 4,5. Podobno mózg gromadzi też trochę tego życiodajnego płynu. Przepadło, to też chyba zostało wypite![]()
O czym tak marudzę od początku wpisu? Nasze ambitne plany długiej i owocnej sesji z Moniką, Przemkiem (2 fotograf) i Asią (niezastąpiony asystent) zniweczyła plaga natrętnych, krwiopijców – ogromnych komarów w zastraszających ilościach osiadających na wszelkich odkrytych częściach ciała. Zakończyło się zatem tylko na kilkunastu kadrach i ogólnoustrojowej opuchliźnie. Czego żałuję z całego serca, obiecuje jednak pomysł jeszcze eksploatować![]()
Tronix Eplorer XT SE – pierwsze wrażenia
Tym bardziej przykro, że zaplanowałem sobie testy nowego generatora plenerowego do lamp studyjnych – Tronix Eplorer XT SE. Jest to generator o mocy 2400 W, więc pozwala na swobodną pracę z oświetleniem studyjnym w każdych warunkach. Mała skrzyneczka uniezależnia nas całkowicie od źródeł prądu i pozwala na kreatywne wykorzystanie oświetlenia w każdych, nawet plenerowych warunkach. Niestety komary nie pozwoliły mi na dokładniejsze testy, więc spodziewajcie się jeszcze, iż będę tą zabawkę wychwalał w kolejnych wpisach. Na szybko mogę napisać, iż sprawuje się ona bardzo dobrze, z powodzeniem radzi sobie z zasilaniem lamp 600 i 300 Ws (także łącznie). Nienajlepiej testy wypadły z wytwornicą dymu, ale to wynikało z mojej niewiedzy o poborze mocy tej “dymiarki” (kto by pomyślał, że to taki wampir energetyczny!) Ergonomia pracy doskonała, wbrew pozorom to bardzo poręczny generator. Wentylacja urządzenia działa bez zarzutów, a całość sprawia, iż nie odczuwa się wcale dyskomfortu pracy w plenerze z oświetleniem studyjnym. Przy kolejnej sesji postaram się przetestować żywotność tego generatora, ilość błysków przy pełnej mocy różnych lamp itd.

Kuchnia (ta zdjęciowa, nie ta dla komarów)
Ok, co zrobiliśmy – punktem wyjścia do tej sesji był pomysł władowania lampy błyskowej do lampionu ogrodowego. Chcieliśmy stworzyć nieco baśniowy klimat dziewczynki zagubionej w lesie
więc lampion był nieodzowny. Szybka wycieczka do OBI i wybór lampionu – niestety wszystkie dostępne miały zwykłe szkło a my potrzebowaliśmy mleczne. Z pomocą przyszedł…zwykły papier śniadaniowy, którym wyłożyliśmy lampion od wewnątrz. Potem już wystarczyło wpakować do środka lampę 430 EX II na 1/2 mocy z zamocowanym StoFenem (tak aby światło rozchodziło się równomiernie. Ponieważ sesję robiliśmy w biały dzień, a chcieliśmy osiągnąć efekt mrocznego, baśniowego i tajemniczego lasu, postanowiłem za modelką postawić lampę Quantuum 300 Ws z wrotami (barndoor). NIe było to proste, gdyż musiałem pamiętać, aby tak dobierać kadr, by modelka zasłaniała lampę w całości. Pozwoliło mi to jednak wyeksponować długie cienie, odchodzące od modelki w stronę widza. Ta lampa też zrobiła nam obrys postaci i włosów, symulując nieco blask lampionu (który był zdecydowanie za słaby aby uzyskać taki efekt). Jako główne źródło światła zastosowaliśmy lampę Quantuum 600 Ws na 1/4 mocy z parasolko-softboxem, który pozwolił nam uzyskać dość łagodne i równomierne światło. Początkowo próbowałem z beauty dishem z gridem, jednak dawał mi on zbyt wąski snop światła, pełen kontrastów.
Najlepszy asystent (no może asystent nr 2)
..bo oczywiście nr 1 to Asia. Potem długo długo nic… i potem Przemek – strasznie utalentowany fotograf, który ostatnio często pracuje ze mną jako drugi fotograf i asystent. Tak naprawdę to ja mógłbym mu trzymać blendę, ale współpracuje się nam bardzo bardzo miło. Zresztą nie tylko współpracuje, bo prywatnie on, jego żona Basia i małe baby Nadia to najsympatyczniejsi ludzie jakich znamy. Ale sie miło zrobiło, co nie?
To chyba skutki uboczne dzisiejszej wizyty w poradni przedmałżeńskiej![]()
W podziękowaniu dla Przema – mały portrecik


napisał Lukasz
30 komentarze