Miło z miłymi
Pewnie już to pisałem wiele razy, ale bardzo lubię pracować z Przemkiem, który użyczył nam wczoraj swojego lokum na zdjęcia. Taka sesja to prawdziwa przyjemność, oprócz zdjęć mamy okazję porozmawiać z nim i Basią – najsympatyczniejszą parą, jaką znamy. No i oczywiście możemy pobawić się z Nadią – moją (i Asi) sympatią, która już dawno zdobyła nasze serce. Do tego wczoraj mieliśmy też okazję podpatrzeć geniusz Weroniki Lubas, która moim zdaniem zademonstrowała prawdziwy kunszt makijażu. Wszystko to złożyło się na fakt, iż oprócz sesji, spędziliśmy po prostu bardzo przyjemnie dzień!
A nie zapowiadało się wcale, że będzie miło bo…. nie miałem swojej “Szczęśliwej Bluzy”!! To znaczy miałem, ale właśnie została wyprana, więc niestety była cała mokra… A jak tu robić zdjęcia bez bluzy? W ruch poszło więc żelazko i z pomocą Asi (która przez prawie godzinę starała się ją wysuszyć) udało mi się przywdziać mój “mundur prawie suchy (czytaj – mokry, ale z nadzieją na to, że wyschnie na mnie).
Przed sesją zrobiliśmy sobie więc jeszcze spacerek z Nadią i rozprawialiśmy o tym, co się sprzedaje w branży, dlaczego każdy ma swoje warsztaty foto i co warto, a co nie warto kupic.

Ring Wolny
Tym razem zaplanowaliśmy sobie sesję portretową z użyciem ring light. Ring to światło, które jeszcze w latach 80tych stosowane było tylko i wyłącznie w fotografii makro, dlatego, iż niwelował zupełnie wszelkie cienie. Potem fotografowie mody wpadli na pomysł, iż taki rodzaj oświetlenia można wykożystać także w zdjęciach fashion i portretowych. Daje to dość specyficzny efekt, który może się podobać, bądź nie, ale napewno nie można go pomylić z niczym innym!
Są 2 rodzaje “ringów” - ten droższy, który stosowany jest głownie w modzie i kosztować może do kilkunastu tysięcy i “getto ring”, znacznie bardziej dostępny. Różnica polega głównie na tym, iż ten pierwszy jest błyskowym źródłem światła, najczęściej o bardzo dużej mocy. “Getto ring” to światło ciągłe, w moim przypadku pochodzące z 12 żarówek 100 Watowych. Pociąga to za sobą cały szereg problemów. Po pierwsze temperatura – 1200W potrafi nieźle się zagrzać, co w zamkniętym pomieszczeniu powoduje znaczy wzrost temperatury. Kolejnym problemem jest temperatura barwowa tego światła – oscylująca koło 2500-2800 stopni Kelwina. To sprawia, iż dobór balansu bieli nie jest zbyt prosty.
W tych zdjęciach dodatkowo skomplikowałem sobie pracę tym, że użyłem także światła błyskowego – 2 kontry z lamp Canon 580 EX II oraz lampy Canon 430 EX II oświetlającej tło. Aby kompensować temperaturę ringa, kontry zaopatrzyłem w pełne fitry CTO (ocieplające). Natomiast aby uzyskać odpowedni kolor tła musiałem po prostu eksperymentować, mając z tyłu głowy, iż to co widzę gołym okiem będzie diametralnie innym kolorem, po skorygowaniu balansu bieli na światło ringa. Jak to wyszło? Oceńcie sami. Po lewej – Przemek jako model na zdjęciu backstage![]()
Zdjęcia robiłem moją “Piątką”, przy ISO 50, przesłonie f2,5 i czasie 1/80 sekundy. Przemek udostępnił mi swoje 70-200 f2,8 L IS, w którym natychmiast się zakochałem! Nie spotkałem jeszcze szkła, które tak rysuje poza płaszczyzną ostrości a jednocześnie jest tak piekielnie ostre. Wprawiło to moją “85tke” w nielada kompleksy niestety…

Na koniec…
…miał być filmik, ale może innym razem
Wielkie podziękowania dla Przemka, Basi i Weroniki. Całusy dla Nadii!!
Aha – i śledźcie www.swiatobrazu.pl – w tym tygodniu na ich łamach pierwszy w moim życiu wywiad![]()


napisał Lukasz
26 komentarze